Dlaczego nie chudnę?

Dlaczego nie chudnę? Coraz więcej osób ma problemy z redukcją masy ciała. Coś tam robią z dietą, coś tam ćwiczą, a efektów jak nie było widać tak nie widać. Pojawia się delikatny niesmak, no jak to przecież zapłaciłam dietetykowi lub trenerowi personalnemu, a nie chudnę? OK. Ale to czy będzie efekt zależy w 90% od Ciebie. Żaden trener, żaden dietetyk nie monitoruję Cię 24/7, nie jest w stanie zabrać batona jeśli podjadasz w stresie, nie będzie zabraniał na grillu „słuchaj nie pij, bo nie schudniesz”. Odchudzanie jest trudne, to pasmo wyrzeczeń, nauka cierpliwości, chęci do zmian, dobrej diagnostyki, wolnej głowy. Wkurza mnie jak czasami na necie piszą „w szybki i łatwy sposób pozbędziesz się 10 kg, nawet w 1 miesiąc”, nierealne, za to jeśli konsekwentnie popracujesz to efekty będą.

Przedstawię najczęstsze problemy, które mogą utrudniać odchudzanie. Jeśli jesteś w trakcie diety redukującej, to pomyśl o tym, jak pewnych rzeczy…nie robić.

1. Nie stosujesz diety – załóżmy, że dietetyk zaproponował Ci 1400-1500 kcal, a jeśli jesteś facetem 1800-2000 kcal. A Ty nie masz czasu i ochoty odważać zaproponowanej gramatury. Skąd wiesz ile zjadasz w ciągu dnia? Czy rzeczywiście osiągasz ujemny bilans energetyczny? Jeśli specjalista zaproponował 1500 kcal, a Ty w czasie stresu lub po prostu do towarzystwa, do kawki zjadasz ciastko, które spokojnie ma 400-500 kcal, to gdzie tu minus? I załóżmy, że sytuacja powiela się 3-5 razy w tygodniu, szczerze mówiąc ciesz się, że nie tyjesz bardziej. Jeśli nie stosujesz nawet najprostszego planu żywieniowego, osoba, z którą pracuje nie ma szans ocenić efektu co może być przeszkodą w tym, że nie chudniesz. Może być też tak, że jesz za mało, w ten sposób uczysz organizm chomikowania i ten niechętnie oddaje tkankę tłuszczową.

2. Podjadasz słodycze: batonik 300 kcal (nawet ten zbożowy), gałka loda 130 kcal, pół tabliczki gorzkiej czekolady 250 kcal, kawałek tortu bo-nie-wypada-odmówić 500-600 kcal, kawałek domowego, drożdżowego ciasta 300-400 kcal…wszystko ma kalorie, ale pal licho kalorie, to masa cukru, który negatywnie wpływa na glikemię i wyrzuty insuliny, dzięki temu kumulujesz to wszystko w „oponce”, której tak nie nienawidzisz. Jeśli chcesz schudnąć przestań jeść słodycze…no ale jak stres-emocje-spotkania rodzinne? Na początek ustal czy bardziej nie chcesz komuś odmówić czy bardziej lubisz swoją nadwagę i oszukiwanie się, że Coś robisz? Oczywiście nikt nie ma takiej mocy (no chyba, że jesteś poniżej 18-roku życia to jeszcze w świetle prawa Twoi opiekunowie mogą Ci coś zabronić), ale osoba pełnoletnia DECYZJE o sobie podejmuje sama.

3. Pijesz alkohol – lampka wina, browarek przy meczu, flaszka wódki…nie ważne, alkohol jest w Twoim organizmie i go zatruwa, osłabia pracę wątroby, która wtedy nie ma czasu zajmować się innymi rzeczami w tym spalaniem i oczyszczaniem organizmu z toksyn. Alkohol obniża poziom cukru we krwi, dlatego włącza się często „gastro-faza” i zaczynasz jeść, duże ilości, w tej porze dnia czyli popołudnie, wieczór, noc gdzie tego jedzenia powinno być mało. Rano nie zjadasz solidnego śniadania, bo dalej mielisz obfitą kolację. Alkohol osłabia również twoją mikrobiotę, dlatego często pojawiają się wzdęcia i biegunki (zwłaszcza przy zespole jelita drażliwego), zła mikrobiota=większa tendencja do tycia. Najgorsze efekty po wypiciu alkoholu mają chorzy na hipoglikemię (np. reaktywną), cukrzycy i osoby chorujące na insulinooporność dlatego, że jeśli wątroba jest zajęta pozbywaniem się trucizny, nie jest w stanie efektywnie uwalniać do organizmu glikogenu i czasami nawet zastrzyk z glukagonu w ciężkiej hipoglikemii może cukrzykowi nie pomóc. Może się pojawić hipoglikemia nocna i to nawet dzień po spożyciu alkoholu, która kończy się w drastycznych przypadkach zgonem.
Oczywiście alkohol ma kalorie podaję orientacyjne wartości: piwko 0,5l ok. 280-320 kcal, lampka wina dla rozluźnienia, a często pół butelki ok. 247 kcal, po kieliszku wódki na nóżkę 100 ml = 277 kcal. Alkohol wpływa na wazopresynę, która wzmaga diurezę, więc odwodniony organizm kolejnego dnia jest jak kapeć (nie ma sensu iść na ćwiczenia), a dodatkowo zatrzymuje wodę w organizmie, dlatego rano jesteś opuchnięta. Masz już chyba wytłumaczenie tego dlaczego w wakacje zamiast chudnąć tyjesz i puchniesz? A ile imprez zaliczyłeś?
Alkohol w trakcie redukcji należy wyłączyć i muszę przyznać, że kiedyś okazjonalne wypicie nie miało tak zgubnych skutków jak obecnie. Często z moimi pacjentami robimy próbę, miesiąc bez alko jest efekt nawet 4 kg tkanki tłuszczowej. Miesiąc z alkoholem = 0 efektów lub nędzne -1 kg tk. tłuszczowej. Nie będę Cię pouczać i umoralniać „nie pij” jesteś dorosłym człowiekiem – decyduj…

4. Nie ćwiczysz – dlaczego w ogóle sądzisz, że sama dieta wystarczy? Skoro się mało ruszasz to w sumie Twój organizm nie potrzebuje dużo…i jeśli jesz mało i mało się ruszasz to jest w sam raz-jesteś na zerze. Niejednokrotnie pisałam, żeby zredukować 1 kilogram tkanki tłuszczowej musisz spalić aż 7 000 kcal! Sporo, prawda? Oczywiście się to dzieje jeśli trzymasz dobrej, dopasowanej dla Ciebie diety. Spacer 30 minut to za mało. Pamiętam na jednych warsztatach, które prowadziłam powiedziałam uczestnikom, że 10 000 kroków (tj.6-8 km) jest takim prawie bezruchem…więc jeśli robisz dziennie 2-3 kilometry to jesteś skazany/-a na tycie (no chyba, że mało jesz zgodnie ze swoim małym zapotrzebowaniem). Przykładowo 6,30 godzin siedzenia w pracy to dla mnie wydatek energetyczny 695 kcal, a 700-800 kcal spalam podczas godzinnego biegu (10 km). Ćwiczenia typu joga, pilates są super, wzmacniają mięśnie, relaksują, ale tam wydatek energetyczny jest bardzo mały (przykładowo u mnie niecałe 200 kcal/godzina).
Zacznij od małych kroków, spacerów, dostosuj aktywność do stanu swojego zdrowia, wieku, jeśli nie wiesz co ćwiczyć zapytaj trenera, nie wstydź się iść na siłownie bo masz nadwagę, czy myślisz, że kogoś obchodzi Twój obwód w pasie? Ludzie mają większe problemy, a zresztą idziesz tam po to by ten obwód pomniejszyć. Na ruch muszą zwłaszcza zwrócić osoby z insulinoopornością, cukrzycą, Hashimoto http://www.dietetykwkrakowie.pl/…/ruch-w-chorobie-hashimoto/ i PCO (zespół policystycznych jajników), bardziej kobiety niż mężczyźni. Jeśli liczysz na sprzyjające warunki atmosferyczne by włączyć ruch, to pojawia się problem bo jak pisze w wpisie one po prostu nie istnieją…http://www.dietetykwkrakowie.pl/…/bedzie-cieplej-zaczne-cw…/

5. Chorujesz na insulinooporność, hipoglikemię, cukrzycę – najważniejsza jest tutaj diagnoza(przeczytaj jak się przygotować do badania , czy rzeczywiście problem istnieje. Jeśli wyniki są na szczęście w porządku, to sorry, ale nie ma wymówki, trzeba zakasać rękawy i do roboty   Jeśli chorujesz żeby schudnąć musisz mieć bardzo dobrą dietę i punkty 1-4 bardzo mocno ciebie dotyczą. http://www.dietetykwkrakowie.pl/…/insulinoopornosc-stres-n…/

6. Chorujesz na niedoczynność tarczycy lub Hashimoto – podobnie jak w pkt.5 diagnoza i ewentualnie leki. Przy niedoczynności tarczycy zwłaszcza tej niezdiagnozowanej człowiek naprawdę może się czuć fatalnie, zmęczenie, wzrost masy ciała, senność, ospałość…koszmar – ale jeśli jesteś dobrze ustawiona farmakologicznie, czujesz się lepiej i masz dobrą dietę, to również żeby schudnąć obowiązuje Cię zasada 1 kg tkanki tłuszczowej=7 000 kcal i proszę nie zwalać na tarczycę, bo nie zależnie czy ona jest zdrowa czy ma jakieś dysfunkcje jeśli jesz słodycze będziesz tyć! Leki na tarczycę nie odchudzają z tego co już się zgromadziło, powodują to, że dalej nie tyjesz, metabolizm działa sprawniej, lepiej się czujesz i możesz podjąć stosowne kroki ku temu by schudnąć.

7. Anemia – zmęczenie, osłabienie, zawroty głowy, bóle mięśni. Problem dotyczy zwłaszcza kobiet. Zbadaj poziom żelaza, ferrytyny, wit. B12, kwas foliowy, zrób morfologię, opcjonalnie diagnostykę w kierunku celiakii – jeśli wszystko jest O.K, to do działaj. Na te wartości zwłaszcza uwagę powinny zwrócić Panie z Hashimoto i niedoczynnością tarczycy.

8. Przewlekły stres- osoby żyjące w stresie tyją...niestety, wpływa to mocno na kortyzol, a ten z kolei na insulinę; stres zaburza mikrobiom – a jak masz wzdęcia-biegunki lub zaparcia to raczej nie ma mowy o tym by włączyć ćwiczenia. O stresie i tarczycy poczytaj tutaj http://www.dietetykwkrakowie.pl/…/tarczyca-lubi-zimy-stresu/
Stres również niestety sprzyja podjadaniu przeczytaj http://www.dietetykwkrakowie.pl/artykuly_…/glod-emocjonalny/niewysypianiu się, osłabia pracę układu immunologicznego.

9. Prowadzisz życie towarzyskie – a zauważ ono obecnie mocno kręcie się w okół jedzenia i picia…Dlatego warto poświęcić 2-3 miesiące decydując, że nie będziesz podatna na sugestie otoczenia, szybko pozbędziesz się kilogramów ćwicząc i trzymając się zaleceń, a potem umówmy się jeszcze od jednego ciastka nikt nie przytył 10 kilogramów…wszystko dla ludzi, tyle, że czasami trzeba podejmować właściwe decyzjehttp://www.dietetykwkrakowie.pl/…/wybory-a-zmiana-nawykow-…/

10. Nie planujesz jedzenia i liczysz na to że…właściwie na co, że nie będzie ci się chciało jeść? Zapomnij, maszyna, jaką jest organizm działa na paliwie i to na dobrym paliwie i im szybciej to zrozumiesz, tym łatwiej będziesz mogła pogodzić, z tym, że Homo sapiens aby przetrwać musi jeść i to raczej nie byle co. Sporo osób obawia się utraty spontaniczności, ja jestem przeciwnego zdania, jak masz fajny i zdrowy organizm to na spontaniczność też jest miejsce, bo przede wszystkim coś Ci się chce…http://www.dietetykwkrakowie.pl/…/planowanie-spontanicznos…/

11.Liczysz, ze Ci się uda: może tak – są osoby, które wprowadzą minimum i chudną (najczęściej są to mężczyźni i osoby, które podejmują pierwsza w swoim życiu dietę), ale to są ostatnio naprawdę wyjątki. Reszta sorki, ale musi się bardziej postarać i zapracować na efekt…http://www.dietetykwkrakowie.pl/…/mam-nadzieje-ze-sie-uda-…/

12. Nie wysypiasz się – bo masz małe dzieciątko, bo dziecko choruje i trzeba je pilnować, bo pracujesz w nocy, bo się najadłeś/-aś na noc i boli Cię brzuch, bo cierpisz na hipoglikemię nocną (i nawet o tym nie wiesz), bo masz bezdech senny, bo siedzisz na kompie i oglądasz portale, grasz w gry, bo poziom stresu w ciągu dnia osiągnął kulminację i trudno ci się wyciszyć, bo Twój organizm za dnia pracuje źle, więc dlaczego w nocy ma działać dobrze, bo jest hałas za oknem, bo masz problemy z sercem, bo za dnia się nie ruszasz więc nie jesteś zmęczona, bo wieczorem wypiłeś alkohol i Cię suszy, szybko zapadasz w sen, ale też sen jest płytki i szybko się budzisz……Zacznij od snu ok. 7 godzin i spożycia ostatniego kęsa 3 godziny przed pójściem spać. Na początek wystarczy, a docelowo zastanów się co powoduje, że nie możesz spać. Sama redukcja tkanki tłuszczowej brzusznej i otłuszczenie szyi zwłaszcza u mężczyzn, zmniejsza ryzyko bezdechu sennego (bezdech senny jest przyczyną problemów z sercem, jeśli wypada Ci kilka faz snu to również się nie wysypiasz, jeśli masz w nocy epizody niedotlenienia to mimo snu wstajesz niewyspany).

13. Masz różne niezdiagnozowane alergie pokarmowe IgG (nietolerancje pokarmowe) oraz często towarzyszące im zaburzenia mikrobioty. http://www.dietetykwkrakowie.pl/…/nietolerancje-pokarmowe-…/ aby zdiagnozować problem zapraszam do Gabinetu na rzetelną diagnostykę, w wyniku badania widzisz jakie produkty szkodzą, należy je czasowo wyłączyć z diety i popracować nad uszczelnieniem bariery jelitowej.

Uff…uzbierało się tego prawda? A wydawało by się, że żeby schudnąć wystarczy mniej jeść…nie w tych czasach. Oczywiście nie wszystkie 13 punktów dotyczy Twojej osoby, czasami warto popracować nad 2-3 i już zamierzony efekt będzie. Celowo piszę dobra dieta, dobra dla Ciebie, dopasowana, bo teraz nie istnieje coś takiego jak dieta dla wszystkich. Są za duże problemy hormonalne, za dużo stresu w życiu, za dużo pracy, za dużo wskazówek jedz to czy tamto i wierzę, że można się w tym pogubić…
Dlatego zapraszam Cię na konsultacje, wspólnie ustalimy plan działania i pomogę Ci uzyskać oczekiwany efekt. Jedyny warunek…daj sobie czas i uwierz, że dasz radę.

Tagi: , , , , , ,